czwartek, 26 lutego 2009

Czekolada

A jednak przemogłam się. Mój pierwszy wirtualny wpis w pamiętniku. Nie zdradzę jednak papierowego powiernika moich myśli - ostatnio mocno "zalatanych" i niespokojnych. Blog internetowy to dla mnie jakaś nowość. Do tej pory próbowałam pisać coś w ładnie oprawionym zeszycie ozdobionym suszonymi płatkami kwiatów. Okładka śliczna. Nic nie wskazuje na to, że w środku aż tak wiele tych zeschniętych (bynajmniej nie zasuszonych z troską) płatków czerwonych róż niespełnionych snów, marzeń i oczekiwań, wyimaginowanych róż stworzonego przeze mnie świata. Kiedy wreszcie zrozumiem, to, żeby żyć tu i teraz. Zejść z obłoków na ziemię, z obłoków, które prowadzą przecież tak właściwie donikąd. Trzeba pokornie zacząć czekać, tu na ziemi, a nie błądzić w chmurach... Kiedy???

Ten blog to nowa forma zapisywania myśli. Zrodził się pod pewnym natchnieniem. Znów splot pewnych wydarzeń, spraw i osób...

Forum już jest obecne w moim codziennym życiu. Bez niego wędrówka w realu i w świecie wirtualnym (tym bardziej) byłaby niespokojnym sztormem. To jest niesamowite Forum. Oaza, gdzie można znów uwierzyć w Dobro. Zupełnie zmieniło to moje życie. To coś niezwykłego, co zdarzyło się ok. 2 lat temu. To dopiero była niespodzianka i prezent od Kogoś! Moje Nowe Życie trwa już jakieś półtora roku. Blog zaledwie parę dni. Nie chcę / nie mogę spędzić tu tak dużo czasu. Nie mam czasu, przecież, żeby znów angażować się w kolejną sprawę. Fajna rzecz, ale nie dla tak zapracowanej osóbki.

Pocieszam się tym, że wszystko, co nowe na początku fascynuje. Z czasem atrakcyjność przemija. Przemija z wiatrem... Tak, zgadza się - wszystko, co nowe fascynuje i pociąga. Ale czy tak naprawdę bezpowrotnie przemija? Niestety, odnośnie niektórych spraw, szczególnie tych tkwiących tak głęboko w sercu, nie można powiedzieć, że przemijają, przynajmniej nie tak szybko... Zawsze zostaną one gdzieś na dnie serca. I może to właśnie jest jednak takie piękne? Z pewnością, ale to zaczyna rozumieć się dopiero po czasie, gdy wyschną łzy...

Czy tak też będzie i tym razem? Kiedy? Kiedy wreszcie powieje ten od dawna wyczekiwany "wind of changes"...?

Jeszcze gwoli wyjaśnienia tytułu tego posta. Dzisiejszą melancholię postanowiłam osłodzić porządną dawką pysznej czekolady. Właściwie, to powinnam sobie obiecać, że już więcej tego nie zrobię. Ale czyż w życiu "trochę" słodkości się nie należy??? Hmmm, bynajmniej nie taką 500 kaloryczną miałam na myśli ;P

A tak na poważnie -

Stale uczę się ufać, kochać i czekać...
I pozostaje mi tylko pamiętać w każdej trudnej chwili, o tym, że: "WSZYSTKO MOGĘ W TYM, KTÓRY MNIE UMACNIA".

I jeszcze jedna refleksja, która jakoś zawsze dodaje mi dużo otuchy i nadziei:
"Najpiękniejsze radości przeżywa się zawsze wtedy, gdy się tego najmniej spodziewa" (A. de Saint-Exupery).

Czasem w życiu się sprawdza. I believe! :)