Iść przez pustynię Miłości, w nieznane to dla mnie:
Pozwolić się prowadzić Największej Miłości po krętych ścieżkach ziemskiej miłości, z zaufaniem i nadzieją...
Odkrywać w każdej chwili mojego życia Jego drogowskazy i słyszeć Jego delikatny szept w momencie, gdy zagubiona stoję na rozstaju dróg...
Poczuć delikatny powiew wiatru, którym szepce mi, abym się nie bała i odważnie kroczyła do przodu...
Pozwolić porwać się Jego Miłości i prowadzić w nowy, nieznany świat, jaki odkrywa przede mną każdy nowy dzień...
Mogłabym tak jeszcze wiele myśli podać, zainspirowanych wydarzeniami ostatniego czasu. Ostatnio doświadczam jak wiele radości tkwi w PROMIENIACH słońca...
W niedzielę spacerując po parku uśmiechałam się na widok białego puchu skrzącego się w promieniach słońca...
Bardzo dużo otuchy i ciepła wlewa w moje serce pewne stwierdzenie, którym Ktoś podzielił się ze mną:
Słońce ukryte jest w naszych sercach... :)
poniedziałek, 29 listopada 2010
sobota, 18 września 2010
Moja życiowa strategia...

Oto moja "życiowa strategia" wypracowana przez ostatni dłuższy czas. Jako efekt chyba nawet ze 2 letniego uczenia się gorzkiej cierpliwości i trwania w ulotnej, złudnej nadziei, że wszystko pójdzie po mojej myśli i puzzle ułożą się na moje zawołanie, tak jak ja bym tego chciała... Zrozumiałam wreszcie, że nie można planować swojego życia - oczywiście nie w sensie organizacji czasu codziennego i wypełniania obowiązków, lecz w sensie przywiązywania się do swoich wyobrażeń i postawy życzeniowej wobec życia. Myślę, że przeżyłam już właśnie jakieś oczyszczenie i oderwanie się od tego, co mnie przytłaczało, nie pozwalało rozwinąć skrzydeł i otworzyć się na innych niż ten, który w moim wyobrażeniu i życzeniach był "tym jedynym". Nareszcie, powoli udaje mi się wprowadzać w praktykę to, w co przecież już wierzę - wierzę w to, że droga, którą prowadzi mnie Pan Bóg przyniesie piękne niespodzianki, takie jakich nawet w najskrytszych marzeniach nie spodziewałam się. On naprawdę potrafi zaskakiwać... :) To przynosi mnóstwo nadziei. Powoli odrywam się od tych skał i okruchów mojego życia wisząc na krawędzi przepaści. Chcę się rzucić w tę przepaść... Przepaść Bożej Miłości i Nadziei. Jest to sprawdzian mojej Wiary i Zaufania Największej Miłości, Prawdziwa Wolność i Prawdziwe Szczęście...
Jako ilustrację do tego posta załączyłam pocztówkę, którą kupiłam kiedyś w Niemczech i której treść dobrze oddaje to, co myślę i jakie jest moje życiowe motto. Jest tam następująca sentencja:
"Planuj swój czas, ale zostaw wolne przestrzenie na niespodzianki"
(Axel Kuehner)
Właściwie, to nie jest u mnie aż tak, że w ogóle nic nie planuję. Czasem jestem zorganizowana, a czasem właśnie nie za bardzo - zależy od dziedziny życia... Mogę ogólnie tak powiedzieć, że życia prywatnego nie planuję (już...) i pozwalam się z ufnością prowadzić Komuś, kto wie, co i kiedy jest dla mnie najlepsze. To nie znaczy, żeby zachować postawę zupełnie bierną, czasem tzw. "szczęściu" też trzeba trochę pomóc. Życie zawodowe i codzienne, myślę, że dobrze jest jednak planować, chociażby po to, żeby móc lepiej zorganizować swój czas wolny i czas na wypełnianie obowiązków (tak jak to napisane jest w tej sentencji). Oczywiście nie da się wszystkiego dokładnie przewidzieć i poustawiać "pod linijkę", nie wszystko będzie też perfekcyjne - tego właśnie uczę się ostatnio i staram się to zrozumieć. Z tego co nie pójdzie po naszej myśli, trzeba po prostu wyciągać wnioski i iść do przodu bogatszym o nowe doświadczenia.
Kończę i zabieram się właśnie do planowania działań i obowiązków, które chcę podjąć w tym semestrze... ;) Ale mam nadzieję, że czas na jakieś spontaniczne niespodzianki też się znajdzie... :) Moja kobieca intuicja mówi mi, że na pewno... Szczęście jest tak blisko. Trzeba umieć je dostrzegać w najdrobniejszych cudach codzienności, a nie tylko i wyłącznie czekać na coś niezwykłego.
"Cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce są słodkie" (J.J. Rousseau) :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
