Dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego. Staram się w to wierzyć i przyjmować tę prawdę do swojego codziennego życia. Oto jest cała tajemnica naszego życia i recepta na szczęście - to Prawdziwe Szczęście - to ziemskie, które ma zaprowadzić nas do Życia Wiecznego.
Wystarczy pozwolić Mu się prowadzić i z pokorną Wiarą przyjmować wszystko, co nas spotyka jako Dar Jego Miłości.
Nasze marzenia często spełniają się, ale czasem w sposób tak zupełnie dla nas niespodziewany, w innym, niż to sobie misternie zaplanowaliśmy czasie i w innej formie niż podsuwały nam to nasze chęci. Bóg prowadzi nas swoimi drogami, których czasem pojąć i zrozumieć nie potrafimy. Jest to lekcja naszej pokory i wiary, gotowości na pełnienie Jego Woli, podążania Jego Drogą, która wiedzie do Prawdy i Życia.
Jak to dobrze, że nie wszystko to, co chcę i co sobie zaplanuję w ogóle się spełnia lub realizuje się inaczej niż się tego spodziewałam. Uświadomienie sobie tego pozwala na oddanie i powierzenie mojego życia Temu, który mi je dał i który najlepiej dba i troszczy się o nie.
Powierzyć swoje sprawy, swoją przyszłość i swoje "ja" Bogu oznacza uznać, że On jest Panem mojego całego życia, a nie ja sama. Ja dokonuję wyboru między Dobrem a Złem, mam wolną wolę i sumienie - mogę zatem wybierać swobodnie nie czując się do niczego przymuszona i zniewolona "zbiorem nakazów i zakazów wiary". Ale to ON mnie prowadzi i poprzez różne wydarzenia, osoby, czasem duchowe "trzęsienia ziemi" pokazuje mi dobrą drogę, która ma mnie zaprowadzić do Niego. Trzeba potrafić rozpoznać i przyjąć tę pomoc, gdy się zgubimy, pozwolić Mu trzymać nas za rękę i pozwolić się podnosić z upadków. Droga, którą On nas prowadzi jest trudniejsza, nie ma na niej "objazdów", "skrótów", ale mamy pewność, że nie jest to "ślepa uliczka", do której często sami idziemy kierując się własnym GPS-em.
Trzeba pamiętać, że te "nakazy i zakazy", które przedstawia Kościół Katolicki i które pozornie wyglądają na niewygodne i staroświeckie (tu można przytoczyć jeszcze kilka niewybrednych określeń) są dane nam od Boga jako podstawy wiary chrześcijańskiej. Dane są nam, abyśmy nie pogubili się w drodze, dane są przez Kogoś, kto chce tylko i wyłącznie naszego dobra i kto wie najlepiej co przyniesie nam korzyść. W zrozumieniu tego czasem przeszkadza nam ta ludzka pycha, brak pokory i zaufania Stwórcy.
Te "wytyczne" wiary, które według niektórych "ograniczają wolność człowieka" można z powodzeniem porównać do znaków drogowych i drogowskazów na drodze. Co by było, gdyby kierowcom pozwolić na wszystko na drogach, gdyby usunąć wszelkie znaki ostrzegawcze, znaki zakazu i nakazu i znaki informacyjne... Można byłoby mieć na początku duże pole do popisu i chwilę szaleństwa bez ograniczeń, chwilę prawdziwej wolności. No właśnie: "tylko chwilę"...!!! "szaleństwo"... !!! "prawdziwą wolność"... ??? Wszystko do czasu.
Trzeba nam prosić o łaskę światła, aby stojąc na rozdrożu: Dobro-Zło zawsze potrafić wybrać Dobro i pozwolić prowadzić się Drogą do Zbawienia.
Samemu nie jest się w stanie uczynić siebie szczęśliwym. Nie można przyjmować postawy biernej i biernie czekać na to, co się otrzyma od Boga. To nie o to chodzi, by zaszyć się w ukryciu własnego "ja" i przyjąć postawę egoistyczną, roszczeniową wobec Boga i świata. Trzeba żyć, trzeba być aktywnym, trzeba nie bać się podejmować ryzyko i wychodzić do świata, mierzyć się z nim. To sprawdzian naszej wiary i miłości. Nie można lękać się dokonywania wyborów. Jeśli jest się za słabym, to przecież Bóg daje nam siły i wytrwałość do pokonywania trudności, z jakimi spotykamy się w życiu. Jeśli o takie łaski prosimy i ich potrzebujemy, to na pewno otrzymamy od Niego pomoc. Mamy przecież sumienie, które dzięki byciu blisko Boga, będzie podpowiadać którędy podążać...
czwartek, 16 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz